Momentary the end

Poprzednia notka która się tu znajdowała nie za bardzo mi się podobała, dlatego w to miejsce umieszczam nową.
Nie jadę. Dwa słowa które trudno mi jest napisać a co dopiero wymówić. Ostatnio ludzie zaczynają mnie się pytać czy wyjeżdżam, mama, siostra, przyjaciółka. Wszyscy pytają co z moją wymianą… a mi po prostu trudno wtedy powiedzieć te dwa słowa „nie jadę”, więc mówię, że jeszcze nie wiem. Wtedy patrzą na mnie krytycznym wzrokiem i sprawdzają datę w kalendarzu. Hej! Ludzie, to wcale nie jest łatwe powiedzieć od tak, że coś co robiło się przez ostatni rok jednak nie wypali.
Można by powiedzieć, że sama zdecydowałam się na taki a nie inny los. Trochę będzie w tym prawdy, ale nie do końca. Zaistniały pewne sytuacje które po prostu uniemożliwiły mi wyjazd. Nie będę się tu o tym rozprawiać, ponieważ to nie czas i miejsce na to i nie chcę o tym pisać.
Obecnie kształcę się nadal w Polsce… chociaż kształcę nie jest odpowiednim słowem. Raczej staram się jedynie zaliczać, niczego konkretnego się nie ucząc. Żałuje trochę, że olałam sobie ten rok szkolny stwierdzając „i tak wyjadę, więc dużo z tego roku nie potrzebuje”. Teraz sobie pluje w brodę, że miałam takie a nie inne podejście. Mam też trochę wrażenie, że świadomość iż wyjeżdżam na następny rok, sprawiła, że nie starałam się o jakieś dobre stosunki w klasie…. I teraz po prostu ona mi zupełnie nie odpowiada. Dlatego, jak tylko mi się uda, przeniosę się do innej szkoły. Też nowa perspektywa, kolejna możliwość lepszego startu. I w takich właśnie momentach cieszę się, że mieszkam w Warszawie i jest tu taka masa szkół. Ostatnio również coraz częściej zastanawiam się co chce robić w przyszłości. A czas coraz bardziej mnie goni, zwłaszcza, że podobno mają nam zrobić trochę takie Stany w Polsce. Znaczy to między innymi, że w drugiej klasie będziemy sobie wybierać przedmioty rozszerzone i tylko na nie chodzić. Nie wiem ile jest z tego prawdy, ale się okaże. Niby fajna sprawa, ale tak naprawdę stawia nas wszystkich to przed wcześniejszym wyborem kierunku naszego kształcenia. Teoretycznie wybieraliśmy już idąc do liceum i decydując się na jakiś profil, ale tak naprawdę ucząc się wszystkich przedmiotów mogłeś zdecydować się, że z jakiegoś nagle chcesz pisać maturę. A tu teraz wybierzesz i nie będziesz już miał okazji na zmianę decyzji. Naprawdę uważam, że jeśli tak zrobią to będzie super, ale powinni poinformować nas uczniów klasy 1 liceum o tym trochę wcześniej. Żebyśmy mieli świadomość, że za rok będziemy musieli zadecydować o swojej przyszłości. A tak, zostało jedynie niecałe 5 miesięcy na , być może najważniejszą decyzje w życiu.
Uświadomiłam sobie również, że jeśli nie wyjadę będę pisać polską maturę. Paradoksalnie śmiałam się z mojej koleżanki, że czeka ją taki los… a teraz i mi prawdopodobnie się on szykuje. Role się teraz odwróciły i to ona się śmieje ze mnie.
Zastanawiam się także czy to koniec mojego American Dream. I powiem wam, że nie wiem. Być może nie. Wiem, że w dalekiej przyszłości chciałabym pojechać na program Au Pair do USA, ale… no wiecie, jednak nauka, high school jest zupełnie czymś innym. Teoretycznie mam jeszcze rok aby móc pojechać. Praktycznie, nie wiem czy chce. Znaczy, tak, chcę nawet bardzo. Ale jak wiecie jest z tym strasznie dużo pracy i ogólnie.. nie jestem pewna czy sobie poradzę z tym psychicznie, mając świadomość, że już dwa razy się nie udało. Zobaczymy… po pierwszym nieudanym razie, gdy już miałam nawet formularz wizowy i okazało się, że nie mogę jechać, powiedziałam sobie, że odpuszczam i nie będę próbować. Nic z tych postanowień mi nie wyszło i oczywiście znów spróbowałam. W tym roku na szczęście lub nieszczęście skończyło się jedynie na początkowej fazie załatwiania. Nie wiem co bym zrobiła jak bym dostała już rodzinę, a okazało by się, że nie mogę jechać. Jest mi oczywiście mega smutno, że nie jadę. Być może tego aż tak nie okazuje, ale była to dla mnie bardzo ważna rzecz. Nie udało się? Trudno. Przecież życie się nie kończy na nieudanej wymianie. Staram się więc z uniesioną głową korzystać z takiego życia jakie mam.
Ogólnie właśnie te życie ostatnio przybiera zupełnie nowe tory. Cieszę się, bo za tydzień się przeprowadzam. Będę miała własny pokój i myśląc o tym… po prostu nie wierze, że to się dzieje! Wiem, że może wydać Wam się ta ekscytacja dziwna.. ale ja po prostu nigdy nie miałam własnego pokoju. Zawsze mieszkałam w jednym przynajmniej z siostrą. A teraz siostra się wyprowadziła już rok temu i pokój będzie jedynie mój! Jednocześnie, 18 kwietnia mam urodziny. Szczerze? Nienawidzę swoich urodzin, jest to zazwyczaj dzień tragicznych rozczarowań, beznadziejnych prezentów i krzyków. Zawsze tak było i trochę już do tego przywykłam. Mamę męczy to, że oprócz mieszkania teraz kolejna rzecz na którą musi wydawać pieniądze i coś organizować są moje jakieś tam 17-te urodziny. Nie pomyślcie źle o mojej mamie teraz, jest cudowną kobietą choć tak często się kłócimy to stara się mi zapewnić wszystko czego tylko może.
Co do tego wszystkiego, nie mogę powiedzieć, że zmarnowałam ostatni rok po nic. Poznałam świetnych ludzi, trochę dojrzałam w pewnych sprawach, stałam się bardziej zorganizowana. Cieszę się, że przynajmniej się starałam.
I mam do Was prośbę, nie patrzcie na tego bloga i nie podchodźcie do wymiany w sposób „jej się nie udało, to pewnie mi też nie”. Każda osoba jest indywidualnością i to jej magia daje takie a nie inne możliwości. Mi się to nie udało, bo być może jest coś innego mi pisane, ale każda osoba która myśli o American Dream, musi w to po prostu uwierzyć.
Najważniejsze to się nie poddawać i próbować, bo gdy nie spróbujesz nie wiesz nawet czy jest to możliwe.
Bloga raczej nie będę pisać, zostawię go tak jak jest. Zmieniłam wygląd, dodałam nowe blogi do linków i po prostu pozwolę teraz odpocząć temu wszystkiemu od moich notek.
Poprzednia notka zakańczająca miała na końcu te dwa słowa „the end”. Ta nie będzie miała, ja się z Wami jeszcze nie żegnam i liczę na to, że jeszcze kiedyś będziecie czytali o mojej niesamowitej przygodzie. Tymczasem piszcie i pytajcie [niekoniecznie proszę o moje życie], jeśli macie jakiś problem z wymianą, aplikacją czy czymś innym z chęcią pomogę.
Pełna pozytywnego nastawienia mówię Wam,
Do napisania – miejmy nadzieje że wkrótce,
Jenissa

19 komentarzy :

  1. super notka, powodzenia w realizacji marzeń ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się z powodu braku 'the end' ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się bardzo cieszę. Napisanie tej notki na nowo dało mi trochę energii aby walczyć.. być może za rok? Ale kto to wie... Na pewno się nie poddam.

      Usuń
    2. Będę cały czas trzymała kciuki za Twój wyjazd!! Oby się w końcu udało ;)

      Usuń
  3. Słyszałaś może o takim biurze jak FESTA?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie. Google też mi nic nie mówi.

      Usuń
  4. Link
    http://festa.edu.pl/item/48-rok_usa
    i znalazłam jeszcze to
    http://the-usa-and-a.blogspot.com/2013_05_01_archive.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Już poznałam. Bloga dodam do linków.
      W Festa wyjazd kosztuje.... 10.000$ + dodatkowe koszty. Poważnie mówie, napisałam do nich maila.

      Usuń
  5. W zakładce "Moja wymiana" masz podane jakieś informacje, to znaczy że jednak wyjeżdżasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. to przez przypadek. Sprawdzałam coś i zapomniałam zmienić.

      Usuń
  6. Czemu w linkach masz napisane Ada w Californii skoro ona nie pisała nic o tym że dostała rodzine?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najwyraźniej Ada nie miała jeszcze czasu dodać posta ;) ale ma rodzinę :)
      Przepraszam Jenissa, że odpowiadam za Ciebie :D

      Usuń
    2. Nie ma sprawy, to samo chciałam napisać więc na jedno wyszło. ;)

      Usuń
  7. A znasz może biuro Kangiel? chce rozważyć wszystkie opcje planuje wyjechać za rok. dziewczyna od festa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam, ale poczytałam trochę. CETUSA nie jest złą organizacją a z niej proponują wyjazd. Cena nie jest jakaś taka mega zła. Jedyny minus, że biuro nie sprawdzone. Polecam do nich napisać i się dowiedzieć wszystkiego, albo zapytać się czy mogą Ci podać jakiś kontakt do osoby która z nimi jechała. Najważniejsze to pisać i pytać o wszelkie wątpliwości.
      Zapraszam Cię również do nas na facebooka:
      https://www.facebook.com/groups/367157109983975/?bookmark_t=group
      Jest tam większość byłych, obecnych jak i przyszłych wymieńców do których udało nam się trafić. :)

      Usuń
  8. http://polaczekwstanach.blogspot.com/2013/04/zacznijmy-przygode-na-blogu.html#comment-form
    w końcu może jakiś chłopak będzie pisał bloga ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. Możesz dodać kolejne dwa blogi:
    http://hello-usa-its-me.blogspot.com/
    http://tai-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Piszę bloga o mnie, o moim zyciu, pasjach i marzeniach, ale nietypowo, bo po angielsku. Jesli chcesz poczytać cos ciekawego, a przy tym uczyć sie angielskiego, to zapraszam serdecznie :) mir-about.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka